Wyjazd na warsztaty Jamiego Olivera do Londynu z Blog Roku 2014 i wydawnictwem Insignis

Jak pamiętacie Dziękuję Było Pyszne wygrało w konkursie Blog Roku 2014 nagrodę specjalną-  Wyjazd na warsztaty Jamiego Olivera do Londynu! Wyjad był niewątpliwie długowyczekiwany. Wraz ze mną w tą niesamowitą podróż wyruszyły dziewczyny prowadzące blogi: Czosnek w Pomidorach oraz Daylicooking. Towarzyszyła nam też niezastąpiona Dominika Pycińska z wydawnictwa Insignis- nasz przewodnik po londyńskich rozkoszach podniebienia. Wyjazd miał miejsce 11-13 czerwca 2015 roku.

DSC_1362

 

 

Początek – spotkanie na lotnisku. Ponieważ znałam się z jedną z uczestniczek-  od samego początku było wesoło. Mimo, że przyjechałyśmy na lotnisko dużo wcześniej, czas minął bardzo szybko i ani się obejrzałyśmy już lądowałyśmy na Heathrow Airport London! Ten port lotniczy to istne miasto w mieście! Ale do rzeczy! Bo już tego samego dnia miałyśmy udać się do słynnej restauracji Jamiego Olivera – Jamie’s Italian Covent Garden. Tak więc szybki meldunek w świetnym hotelu Copthorne Tara Hotel London Kensington. Pierwsze co nasunęło się po wejściu do restauracji – Ależ tu tłoczno! Na całe szczęście znalazł się wolny stolik, błyskawicznie podano nam menu… no i wybieramy ! Ponieważ chciałyśmy spróbować jak najwięcej dań, każda z nas wybrała coś innego by móc delektować się jak największą ilością smaków! Wybrałam różne dania, między innymi jagnięcinę. Moim zdaniem jagnięcina była  dobra, a sposób jej podania z dodatkami na długiej desce bardzo pomysłowy.  Próbowałam też makaronów od moich towarzyszek- niestety pasta okazała się dla mnie zbyt rozgotowana. Oczywiście , być może to kwestia gustu, ale należę do grona, które preferuje makaron al dente. Dlatego to danie było dla mnie rozczarowaniem. Wieczór mijał nam na jedzeniu i rozmowie. Miałyśmy okazję się bliżej poznać. Nazajutrz korzystając z wolnego czasu postanowiłyśmy choć odrobinę pozwiedzać. Myślę, że mimo ograniczonego zasobu czasu obejrzałyśmy wszystko co najważniejsze. A ponieważ nasza wyprawa z założenia miałabyć klunarna ( i oczywiście założenie zostało w 100% zrealizowane) to szukałyśmy też jakiejś godnej strawy podczas zwiedzania. Ku mojej uciesze trafiłyśmy na genialną restauracyjkę Jamon Jamon ! Kocham hiszpańskie żarcie, więc to był strzał w dziesiątkę, do tego w najlepszym wydaniu. Boska paella z owocami morza i tapas. W kalmarach można się było zakochać a papryka pieczona w serach była warta grzechu! Posilone mogłyśmy udać się do kolejnej restauracji Jamiego Olivera-  Fifteen. Tu mogłyśmy porozmawiać z managerką Jamiego, która iście artystyczny sposób opowiadała nam o jego pracy, zespole, szefach kuchni. Mogłyśmy też obejść cały lokal i nacykać zdjęć. Lokal ten o wiele bardziej elegancki, niż uprzedni Jamie’s Italian.  Zresztą sam Jamie twierdzi, iż właśnie ta restauracja jest jego perełką.  Czas gonił i musiałyśmy się pożegnać z zespołem restauracji Fifteen, by udać się do słynnej dzielnicy Londynu – Nothing Hill na pierwsze warsztaty w Recipease by Jamie Oliver. Jest to lokal 3 w 1: można tu usiąść i zjeść, kupić produkty Jamiego oraz, co dla nas najważniejsze: odbyć warsztaty. Wszystko skonstruowane tak, że siedząc i jedząc możesz oglądać gotujących na środku dwupoziomowego lokalu. Nasze pierwsze warsztaty – Pasta. Wielka radość, bo to totalnie mój temat- makaron mogłabym jeść i jeść. Pracowałyśmy w dwuosobowych zespołach, a dzięki owocnej współpracy efekt finalny był pyszny: Rożnego rodzaju makarony w tym Tortellini nadziewane serkiem kozim, groszkiem i miętą. Pyszota. Wchłonęłyśmy w mgnieniu oka, mimo dużej porcji! Przy okazji warsztatów używałam ( przyznam się bez bicia, że pierwszy raz) maszynki do makaronu (zawsze robiłam ręcznie) i teraz wiem, że to moje must have! Szybko, sprawnie i precyzyjnie :). Muszę też wspomnieć o super szefie kuchni, który nam te warsztaty prowadził- Dan Batten. Bardzo otwarty człowiek, który z każdym potrafił zamienić słowo z niewymuszonym uśmiechem na twarzy! Super! Nazajutrz miałyśmy drugie warsztaty  - Thai Curry. Może nie jest to moja wielka miłość, ale bardzo lubię te smaki, więc nie powiem, żebym nie była zadowolona właśnie z tego tematu. Tym razem warsztaty prowadziła Chef Fibi. Zapachy jakie roznosiły się po Recipease Jamie Oliver były obłędne. Przygotowane tajskie curry, zostało przez nas  zjedzone, my pożegnałyśmy się z szefową, ekipą, zaopatrzyłyśmy się w kilka kuchennych pamiątek i niestety musiałyśmy się zbierać do powrotu do Polski.

DSC_1888

DSC_1877

DSC_1872

DSC_1869

DSC_1820

DSC_1851

DSC_1801

 

Całą podróż oceniam za naprawdę cudowną, zarówno pod względem kulinarnym jak i towarzyskim. Nie raz się uśmiałyśmy, nie raz zaniemówiłyśmy z powodu pyszności smaków na podniebieniu. Teraz wiem na pewno! Warto! Warto startować w konkursie Blog Roku. Nawet nie po to by zdobywać jakieś tytuły, popularność. Ale warto dla takiej przygody, którą będzie się pamiętać do końca życia i dla ludzi, których poznajesz ! Chciałam podziękować moim towarzyszkom podróży za super spędzony i niezapomniany  czas. Oczywiście wielkie podziękowania dla Blog Roku i Insignis! Marzenia się spełniają!!!

DSC_1693

DSC_1797

DSC_1690

DSC_1680

DSC_1672

DSC_1639

DSC_1528

DSC_1407

DSC_1388

DSC_1318

DSC_1306

DSC_1395

DSC_1636

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>